niedziela, 11 lutego 2018

Część pierwsza.


Statystyki na rok 2016: 35% dzieci pochodzi ze związków pozamałżeńskich… Chociaż do tego się zaliczam…”. Dwunastoletnia brunetka dzień jak co dzień odrabiała starannie lekcje, wspomagając swoją edukację informacjami znalezionymi w internecie na laptopie swojej rodzicielki. Zawsze to robiła, gdy jej mamy nie było w domu a sama nie była w stanie odpowiedzieć na kilka zadań. Ot takie proste wyjście z sytuacji. Właściwie robiła to codziennie, tym bardziej, że jej opiekunka pracowała od godziny dziewiątej do osiemnastej i młoda miała tę parę godzin, by szybciej odrobić zadane do domu prace. Nie miała na co narzekać; obiad zawsze miała przygotowany, ubrania do szkoły na następny dzień leżały  przygotowane na jej łóżku no i co najważniejsze, miała ciszę i spokój. Ostatnio kontakty między nimi nieco się popsuły, zwłaszcza od kiedy zaczęła interesować się swoim biologicznym ojcem, który zostawił jej matkę, gdy ta jeszcze była z nią w ciąży. Jedyne co wiedziała, był jego wiek. Kiedy doszło do jej poczęcia, matka miała 23 lata, zaś ojciec był o 6 lat starszy od niej. Nie trzeba być geniuszem, wystarczyło dodać 6 lat do 23 i wiedziała, że jej ojciec miał wtedy 29. Po 12 latach, wychodziło na to, że mężczyzna był po świeżo po czterdziestce.  Jak na dwunastolatkę była bardzo mądrą dziewczynką i dobrze rozumiała problemy dorosłych jak zdrady, rozwody, nieślubne dzieci, jakim dzieckiem zresztą sama była. Czasem będąc samej  w domu z nudów szperała po wszystkich zakamarkach domu, by znaleźć coś co naprowadziłoby ją na ojca. Niestety, jak kamień w wodę przepadł. Wysoka brunetka unikała tematu o przeszłości i za każdym razem gdy córka wypytywała o tego, który zawrócił jej matce w głowie, kobieta starała się spławiać córkę, lub co gorsza kończyło się czasem awanturą. Nie miała zamiaru wspominać o kimś, kto dbał tylko o siebie, a gdy trzeba było ponieść odpowiedzialność za swoje czyny, zostawił ją jakby nigdy nic dla niego nie znaczyła. Do tej pory w jej głowie wciąż dzwoniły jego słowa, że nie w głowie mu teraz jakieś bachory i nie ma zamiaru tonąć w pieluchach, bawiąc się przy tym w tatuśka. Po czymś takim nie miała zamiaru utrzymywać z nim jakichkolwiek kontaktów, chociaż nie musiała nic z tym robić, bo to on odciął się od niej w każdy możliwy sposób. Zmienił miejsce zamieszkania, numer kontaktowy, rejestrację samochodu… Zrobił wszystko by nie mieć nic wspólnego z nią i z ich wspólnym dzieckiem. Za każdym razem gdy o tym myślała, w jej oczach pojawiały się słone łzy, które nie raz spływały po jej policzkach, jednak widok jej córki wynagradzał jej cały ból i cierpienie po tym, gdy została sama i musiała sobie radzić bez niczyjej pomocy.  Kochała ją nad życie, mimo tego iż przypominała go każdym gestem, który czyniła, a tym bardziej wyglądem.
Nastolatka westchnęła głośno, zamykając zeszyt, po czym rozejrzała się po pustym pokoju, zastanawiając się co mogłaby teraz zrobić. Z chęcią poczekałaby na swoją mamę, jednak do jej powrotu zostały jeszcze dwie długie godziny. Spakowała wszystkie książki i zeszyty potrzebne na kolejny dzień szkoły, idąc po chwili do kuchni, gdzie sięgnęła po banana, którego obrała ze skórki i zaczęła jeść, kierując się do salonu, gdzie rzuciła się na kanapę i chwyciła za pilot, którym uruchomiła telewizor. Zaczęła szukać czegoś sensownego jak i ciekawego do obejrzenia, jednak po chwili zatrzymała się na programie z wiadomościami o celebrytach i plotkach.
„- David, uwierzysz w to?! Bill Kaulitz zaręczył się ze swoją partnerką, Vivienne Mortiz!
- Tak, słyszałem o tym już z samego rana! Jednak wciąż to do mnie nie dociera, jeszcze niedawno śpiewał w zespole Tokio Hotel, był strasznym kobieciarzem, a teraz jest prezesem jednej z największych firm w Niemczech i tak jak wspomniałaś, za niedługi czas będzie u jego boku Pani Kaulitz!
- To jest nieprawdopodobne! Gratulacje dla Billa i Vivienne od E! News !”
- Jeszcze trochę i przebiją tym ciążę Kylie Jenner… - Pokręciła głową, spoglądając na zdjęcie bruneta, które wciąż było wyświetlane podczas wiadomości. Miała dziwne wrażenie jakby go gdzieś widziała, jednak za cholerę nie mogła sobie przypomnieć. „Może to był znajomy mamy…? Tak, na pewno jakiś kolega.  Przez resztę czasu oglądała seriale na Comedy Central, dopóki nie usłyszała przekręcanego zamku w drzwiach. Odchyliła jedynie głowę w stronę przedpokoju, gdzie od razu zauważyła swoją mamę.
- Cześć mamo!
- Cześć Lucille! – Zawołała zadowolona z widoku, córki. Nawet gdy miała ciężki dzień w pracy, głos nastolatki, sprawiał, że automatycznie zapominała o problemach w butiku czy bólu pleców jak i nóg, które dosłownie wchodziły jej w tyłek.  – Jadłaś obiad? Lekcje odrobione? – Dziewczyna jedynie westchnęła bezradnie, spoglądając na swoją rodzicielkę z niedowierzeniem.
- Naprawdę, mamo? Nie ufasz mi, czy co? Dobrze wiesz, że wszystko co ugotujesz zjem ja i lekcje zawsze są odrobione. Niby czemu znajduję się na liście najlepiej uczących się uczniów? – Mruknęła cicho, na co kobieta spojrzała się na swoje dziecko, krzyżując dłonie na klatce piersiowej i opierając się o próg drzwi do salonu.
- Wiem, wiem, Droczę się tylko z Tobą, głuptasie.. – Zaśmiała się cicho, zasiadając obok córki, po czym zerknęła w stronę telewizora, by zobaczyć co oglądało jej dziecko pod jej nieobecność.

~*~       

Całe dnie spędzał w swoim gabinecie nad stertą papierów, które musiał podpisać na następne spotkanie z zarządem firmy, której był prezesem jak i właścicielem. Po tym gdy rozpadł się jego zespół, postanowił w świetle sławy otworzyć firmę, zajmującą się dekoracją wnętrz, by jak najszybciej i najprościej odbić się od dna na którym się znalazł, tuż po tym gdy każdy z członków rozszedł się własną drogą i planami na życie. Nie widział nic złego w wykorzystaniu swojego sławnego jeszcze nazwiska jak i kilkoro wpływowych osób, które pomogły mu wspiąć się na szczyt bogactwa. Dwanaście lat temu nigdy nie wpadłby na ten pomysł, by robić coś innego co nie jest w ogóle związane z muzyką, pewnie twierdziłby, że dalej mącił by każdej młodszej od siebie dziewczynie i bawił się w najlepsze w nocnych klubach w całym Berlinie. Na samo wspomnienie o tym na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, który świadczył o tym, że podobał mu się ten styl życia i chętnie by do takiego wrócił. Przecież teraz mógłby mieć więcej niż wcześniej i każdą, jaką by tylko zechciał. Wystarczałaby odpowiednia kwota na czeku i każdy byłby zadowolony, w końcu w tych czasach można mieć wszystko za pieniądze, prawda? Mimo skończonych czterdziestu lat nadal czuł się jak nastolatek a wyglądem przypominał siebie, gdy miał 29 lat. Jedyne co się w nim zmieniło, był kolor włosów. Zawsze malował je na platynowy blond, jednak w pewnym momencie znudziło mu się bycie blondynem i postanowił na powrót do ciemniejszego koloru jakim była czerń.
Podpisując ostatnią kartkę, westchnął ciężko, spoglądając na ekran swojego iPhone’a, na którym widniało powiadomienie o czterech nieodebranych połączeniach od swojej tak zwanej „narzeczonej”. Od razu zablokował ekran, nie chcąc nawet do niej odzwaniać, z resztą znał powód jej czterech prób kontaktu. Plotki docierały do niego szybciutko, a te z rana uświadomiły go, że ludzie napiszą wszystko, tyle by zrobić z tego sensację i nie ważne czy to jest prawdą. Najważniejsze, aby przyciągnąć rzesze czytelników a statystyki stron plotkarskich były wysokie. Na samą wiadomość o swoich takowych zaręczynach, zaśmiał się rozbawiony cała tą sytuacją. Lepiej dla niego, w końcu chodzi o to by ludzie o nim gadali i nie ważne co, ważne jest to by był jedynym tematem na ustach wszystkich ludzi. Wyłączył swojego służbowego iMaca, narzucił na siebie płaszcz z domu mody YSL jak i chwycił za kluczyki od czarnego mercedesa, po czym opuścił gabinet, gasząc uprzednio w nim światło. Zastanawiał się po drodze na parking czy opłaca mu się teraz wracać do domu, tym bardziej, że mieszkał sam i nikt tam na niego nie czekał. Otwierając drzwi od samochodu utwierdził się w przekonaniu, że lepiej spędzić ten wieczór w jakimś klubie w obecności pięknych dziewczyn, które za pieniądze zrobią dla niego wszystko, a jutro może zrobić sobie wolne od pracy, domyślając się, że na 100% wstanie z silnym kacem. Zapiął jedynie pasy i odpalił silnik pojazdu, ruszając spod budynku swojej firmy do jednego z najlepszych klubów w Berlinie, nijakiego Berghain.

Część pierwsza.

„ Statystyki na rok 2016: 35% dzieci pochodzi ze związków pozamałżeńskich… Chociaż do tego się zaliczam… ”. Dwunastoletnia brunetka dzień ...